niedziela, 19 lutego 2012

iPad dla Żony - Cz. 2 - podsumowanie

14 lutego 2012 roku. Wieczór. Realizowałem właśnie hasło “Miłość i pokój” łupiąc po sieci w Battlefielda 3 z kolegami z pracy, kiedy do pokoju weszła Żona. 

- Muszę Ci coś wyznać - powiedziała - Nie mogę tego tak dłużej ciągnąć, ten związek nie ma przyszłości, czuję się jak w matni...

- Listonosz k...., wiedziałem! Listonosz! - wykrzyknąłem.
- Nie, ty baranie - Odpowiedziała spokojnie - Chodzi o iPada.
- W takim razie musimy poważnie porozmawiać, odparłem odrywając wzrok od monitora.

O iPadzie 2 napisano już tyle, że naprawdę nie mam zamiaru kopiować setek recenzji. Po pół roku używania, zrobiliśmy jednak z Małżonką, krótkie “resume” zad i walet tego, dla wielu osób, kultowego tabletu, które postanowiłem zebrać i przedstawić w punktach.


Co nam się podobało:


Jakość wykonania: urządzenie sprawia wrażenie jednolitej bryły. Nie widać łączeń elementów, wszystko jest przemyślane, idealnie spasowane, nie trzeszczy i nie ugina się pod naciskiem. Perfekcja. 


Responsywność systemu iOS: tutaj iPad nie ma konkurencji. Wszystko działa bardzo płynnie, począwszy od przeglądania zdjęć, a skończywszy na obracaniu ekranu i grach. Idealnie. Wielką zaletą jest również obsługa gestów służących do zamykania i przełączania obrazów, filmów lub aplikacji.


Jakość wyświetlanego obrazu: barwy są bardzo żywe, obraz ostry i wyraźny niezależnie od kąta patrzenia. 


Etui “Smartcover”: pomysł prosty w swej genialności. Wbudowany w etui i urządzenie magnes steruje włączaniem i wyłączaniem ekranu przy zamknięciu okładki. Nie trzeba więc naciskać jakichkolwiek przycisków przy wybudzaniu tabletu - wystarczy otworzyć etui, żeby zobaczyć iPada gotowego do pracy.


Czas pracy na baterii: Przez pół roku używania nie zdarzyło się nam aby w trakcie zabawy tabletem skończyła się bateria. Oczywiście, o ładowaniu trzeba pamiętać ale w trakcie używania nie musimy nerwowo patrzeć na poziom energii akumulatora. Zawsze wystarczy. Ile godzin “trzyma”? Nie wiem, nie sprawdzałem. Nie było potrzeby.


Wsparcie producenta: Chociaż gwarancja trwa jedynie rok, to wsparcie Apple dla własnych urządzeń może stanowić wzór dla innych producentów elektroniki. Kupując sprzęt za niemałe pieniądze mamy pewność, że poprawki i nowe wersje systemu iOS będą dla nas dostępne jeszcze przez kilka lat. 


Co nam się NIE podobało:


Prostota systemu iOS: wywodzący się z telefonów iPhone, system iOS  nie nadaje się moim zdaniem do tabletu. Brak możliwości jakiejkolwiek indywidualizacji ekranu urządzenia (nie można nawet ustawić ikon w innej kolejności! Przepraszam to akurat można zrobić ale z ich grupowaniem na ekranie (np. na górze programy, na dole gry a między nimi linijka przerwy) już sobie iOS nie radzi) powoduje, że iPad nie może być urządzeniem osobistym, a takie chyba było założenie twórców. Przepraszam - można sobie zmienić tapetę. O takich ekstrawagancjach jak widgety, możliwość zmiany wyglądu systemu, klawiatury itp. już nawet nie wspominam.


Apple wie lepiej: to co mnie osobiście doprowadzało do szału to mechanizm autouzupełniania, wpisywanego np. w okienko wyszukiwania, tekstu. Otóż nie działa on tak jak w innych systemach (czyli: użytkownik wpisuje słowo, system proponuje inne i jeśli użytkownik zgadza się z sugestią, to może ją zaakceptować klikając na zaproponowany wyraz). Nie. W Apple działa to inaczej: jeżeli NIE zgadzamy się z sugestią systemu, musimy zamknąć okienko propozycji. Jeśli tego nie zrobimy, system automatycznie wstawi swoje sugerowane słowo. Muszę przyznać, że przy szybkim wpisywaniu tekstu rwałem włosy z głowy bo musiałem cały czas zerkać na górę ekranu czy nic nie wyskakuje “do zamknięcia” i klikać jeśli wyskakiwało. Oczywiście opcji “podpowiadania” nie można wyłączyć.


YouTube forever again: puszczaliście kiedyś w kółko ten sam film z YouTube’a? Ile razy musiał się zbuforować? W iPadzie bufor YouTube jest kasowany po każdym odtworzeniu filmu. Jeśli więc nie przewiniemy do początku zanim film się skończy, znowu czeka nas buforowanie i naliczenie transferu - mimo, iż 1 sekundę temu skończyliśmy oglądać ten sam klip. Oczywiście o jakiejkolwiek zmianie ustawień można zapomnieć - bo ich nie ma.


Zamykająca się przeglądarka Safari: spróbujcie wytłumaczyć żonie, że to nic takiego, kiedy po 20 min. robienia zakupów w delikatesach internetowych przy pełnym koszyku, zamyka się przeglądarka. “Nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi”?


Brak obsługi Adobe Flash: nie gram w gierki flashowe ale wiele stron (np. odbiór wyników badań lekarskich on-line) korzysta w jakimś stopniu z tej technologii. Niestety. Możemy także pożegnać się z formularzami na niektórych stronach itp... Wtedy pozostaje tylko odłożenie tabletu na półkę i udanie się w kierunku najbliższego komputera typu PC (lub tabletu z Androidem). Z poczuciem wyrzucenia pieniędzy w błoto.


Porównanie jakości aparatów
Kliknij aby powiększyć
Tragiczny aparat: aparat w tablecie Apple ma rozdzielczość, uwaga... 0.8MPx! Bez komentarza. Już nawet chińskie “telefono-klony” mają więcej. Brakuje oczywiście jakichkolwiek opcji ustawienia i regulacji jakości obrazu, ale to chyba oczywiste.


Obsługa multimediów i innych plików: zadanie: wgraj do iPada film w formacie DivX, napisy do niego i spróbuj go odtworzyć - bez konwersji, bez użycia komputera. Nie da się. Żeby nie było wątpliwości: wydałem 15zł na program czytający napisy i “formaty”, ale niestety filmy trzeba wgrywać przez iTunes, a programy w tablecie nie widzą nawzajem swoich plików. Jeśli więc np. wgraliśmy plik z filmem do programu A i okazuje się, że coś jest nie tak, nie możemy tego samego pliku odtworzyć programem B. Trzeba podłączyć tablet do komputera i wgrać pliki z filmem do programu B. I tak, przed urlopem spędziłem 5h konwertując 3 filmy i wgrywając je wraz z napisami. Po czym po dotarciu na miejsce okazało się, że: jeden film się nie odtwarza, drugi ma źle dobrane napisy (niestety nie ma możliwości ani programu, który by je mógł “przesunąć”), a w trzecim przypadku plik z napisami ma inną nazwę niż plik z filmem, więc program ich nie widzi. Oczywiście nie ma możliwości zmiany nazwy pliku z napisami. “Sorry batory”. Dodatkowo iTunes zsynchronizował mi to czego nie chciałem, czyli usunął z urządzenia pliki z muzyką. I tak zostałem 400km od domu, bez niczego. Nawet posiadając dostęp do internetu nie mogłem ściągnąć programów, które by mi pomogły obejrzeć wgrane filmy. Bo takich programów, moi mili państwo, nie ma. 


Zacinająca się poczta: na naszym iPadzie były skonfigurowane dwa konta: Gmail oraz wp.pl. O ile Gmail działał ok, to wp.pl potrafiła się zawiesić na kilka dni. Na innych urządzeniach działa ok, a na iPadzie, nie. W Gmailu też bywało różnie, np. w mailach nie wyświetlały się zdjęcia będące załącznikami - tzn. wyświetlały się przez chwilę i potem znikały. I koniec. Nie ma. W opcjach nic nie można było zmienić, bo opcji po prostu nie było. :)


Takich, podobnych i innych kwiatków zebrało się przez ostatnie pół roku używania iPada mnóstwo. Mógłbym podawać wiele przykładów, na to czego oczekiwałem po tym urządzeniu i jak się zawiodłem, o oczywistych funkcjonalnościach których w nim zabrakło...
Sprzęt kupiłem za własne pieniądze i nie boję się powiedzieć, że były to pieniądze źle wydane.


Case Closed ;)
Podsumowanie:
iPad nie jest urządzeniem złym. Jest to po prostu urządzenie bardzo proste. Efektem tej prostoty jest przyjazność dla mało zaawansowanego technologicznie użytkownika oraz świetna prędkość działania systemu iOS. Jeśli wymagasz od swojego przyszłego tabletu czegoś więcej niż możliwości przeglądania poczty (kiedy się nie zawiesza), internetu (kiedy przeglądarka się nie zamyka i nie ma na stronach technologii Flash) i grania w gry, sprawdź czy dana funkcjonalność będzie dla Ciebie na pewno dostępna na tym urządzeniu. Brak możliwości jakiejkolwiek personalizacji dodatkowo pogarsza sprawę. Kiedy przygotowywałem mojego iPada do sprzedaży, miałem jeszcze cień wątpliwości - zniknęły one kiedy nie mogłem znaleźć w ustawieniach urządzenia opcji przywracania ustawień fabrycznych. Okazało się, że można je przywrócić tylko z poziomu komputera, przez iTunes i trwa to ok. 40 min... Sprzedałem iPada bez żalu, kupiłem “w ciemno” Samsung Galaxy Tab 10.1 i... jestem zachwycony (żona również :) ) teraz już wiemy dlaczego Apple tak usilnie próbował zablokować import i sprzedaż Tab’a na świecie. Już niedługo na GeeX-Files recenzja Samsung Galaxy Tab. 10.1.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz