piątek, 3 maja 2013

Myszka Aston Martin. Mini test.

Producenci akcesoriów komputerowych prześcigają się aby czymś zaskoczyć potencjalnych klientów. Zazwyczaj jednak innowacyjne pomysły skazane są na porażkę. Jednak jako fan pojazdów spod znaku AM oraz wierny czytelnik i widz śledzący przygody agenta 007, po prostu nie mogłem przejść obojętnie obok myszki w kształcie Aston Martin'a DBS. Czy jest godna noszenia logo jednej z najbardziej prestiżowych marek samochodów? Przekonajmy się. 


Parametry
Nasz bohater to bezprzewodowa mysz z sensorem optycznym. Komunikuje się ona z komputerem poprzez nano-odbiornikiem USB. Użytkownik ma do dyspozycji trzy przyciski (w tym jeden zlokalizowany w rolce). Na spodzie urządzenia znajdziemy zaślepkę baterii (1 paluszek AA) oraz przełącznik trybu pracy gryzonia (wyłączony/światła włączone/światła stale wyłączone). Myszka została wyprodukowana dla sieci sklepo-kawiarni Tchibo przez chińską firmę LANDMICE, ale na dzień dzisiejszy jest dostępna już tylko na stronie producenta lub w sklepach internetowych.


Wygląd
Myszka stanowi dość wierny model pojazdu Aston Martin DBS. Wykonana została wykonany z plastiku, z wyjątkiem opon, które są gumowe. Koła w modelu nie obracają się. Całość jest spasowana i wykończona starannie, z dbałością o detale, co mam nadzieje widać na zdjęciach. 


Jak na samochód agenta Jej Królewskiej Mości przystało, nasz Aston skrywa w sobie niespodziankę w postaci LED-owych świateł przednich oraz tylnych, które zapalają się kiedy korzystamy z myszki (można je wyłączyć na stałe przy pomocy przełącznika na spodzie). Efekt jest bardzo przyjemny dla oka i wygląda nawet lepiej niż na prezentowanych zdjęciach. O przywiązaniu do detali świadczy np. fakt, że tak jak w oryginale, klosze tylnych lamp są szare, a rozświetlają się na czerwono tylko gdy światła są włączone. 

Funkcjonalność
W trakcie codziennego używania, nasze palce "klikają" prawa i lewą częścią maski samochodu, po środku której znajduje się kółko posiadające podczas obracania wyczuwalny skok. Mimo niewielkiej wysokości, gryzoń dobrze leży w dłoni a korzystanie z niego nie męczy dłoni. Po pół roku nie zauważyłem także jakichkolwiek śladów zużycia w postaci np. rys lub ścierającej się farby. Do tej pory nie było także konieczności wymiany baterii. Na czas transportu nano-odbiornik możemy schować w kiszonce na spodzie myszy.

Podsumowanie
Opisywana myszka bardzo miło mnie zaskoczyła, zarówno pod względem jakości wykonania jak i wygody użytkowania w codziennej pracy z komputerem (pakiet Office, serfowanie po internecie). Jeżeli jesteś fanem motoryzacji, możesz się zastanowić nad sprawieniem sobie takiego prezentu, zwłaszcza, że na stronie producenta dostępne są modele wielu innych samochodów w kilku wersjach kolorystycznych. Jedyną znaczącą wadą pozostaje cena, oscylująca w granicach 200zł, chyba że część produkcji znowu trafi do Tchibo i tak jak ostatnio będzie ona dostępna w cenie ok. 70zł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz