środa, 27 sierpnia 2025

Windows 11 na niewspieranym CPU (Intel i7 6700K) i niewspieranej płycie głównej (bez TPM). Problem bo komputer jest zbyt nowy... Co?

 
Intel i7 6700K puszczone na 4,6 GHz. Do tego podkręcony GeForce GTX1080, wszystko na wodzie. Gwiazda roku 2017... Nadal dzielnie służy zapodając 60-70 FPS w becie Battlefield 6 (Medium detale, FullHD). Szkoda by było wysyłać go na złom tylko dlatego, że producenci sprzętu chcą zarobić... 

Problemem jest "tylko" procesor 7-ej generacji niewspierany przez Windows 11, nie mówiąc już o braku modułu TPM na płycie ASUS Z170I PRO GAMING (BIOS z 2017 roku :) dobrze, że UEFI i SecureBoot jest). Czy udało mi się zainstalować Windows 11 na tym sprzęcie? Oczywiście! Windows 11 Pro 24H2 śmiga, aż miło. Czy było bezproblemowo? Nie. Czy z winy starego sprzętu? Nie. 

Zawiódł najnowszy komponent w komputerze, kupiony w 2024 roku. Ale jak to mówi Bogusław Wołoszański "Nie uprzedzajmy faktów". Co więc trzeba więc zrobić aby zainstalować Windows 11 na niewspieranym sprzęcie?

Narzędzie. 

Programów do obchodzenia wymagań sprzętowych Win11 jest sporo. Ja skorzystałem z RUFUSa. Tworzy nośnik instalacyjny, ściąga obraz Windowsa 11 i oferuje opcje pominięcia wymagań sprzętowych.

https://rufus.ie/ 

 

Aktualizowałem z Windows 10 Pro do 11 Pro więc wersje językowe musiały się pokrywać. Instalacja/aktualizacja przebiegła bezproblemowo. Po pierwszym restarcie otrzymałem komunikat o niewspieranych bibliotekach .dll oprogramowania ASUS (przestała działać zewnętrzna karta dźwiękowa oraz oprogramowanie do płyty głównej). Problem rozwiązałem odinstalowując wszystkie programy ASUSa (dzielą biblioteki), a kartę dźwiękową ASUS Xonar U3 uruchomiłem instalując jedynie sterowniki w Menadżerze Urządzeń. Już miałem odtrąbić sukces całej operacji, kiedy pojawił się pierwszy ekran śmierci (BSOD). Po restarcie następny i następny. Później chwila spokoju, i następnie znowu seria... nawet w trybie awaryjnym systemu.

Zacząłem sprawdzać sterowniki, BIOS :), obniżać taktowanie CPU... bez rezultatu. Po starcie/restarcie, od czasu do czasu: najpierw brak responsywności ze strony systemu, a chwilę potem: BSOD.

 Zajrzałem więc do Event Viewera i tam pośród innych błędów "Critical" znalazłem:

 

Uwagę przykuło "stornvme". No niby mam dysk NVMe... ale to nówka sztuka, najświeższy element zestawu, w zeszłym roku kupiony 2TB  WD Black SN770. "To przecież niemożliwe!" (pomyślałem w dziecięcej naiwności).
Ależ oczywiście, że możliwe! Krótkie wyszukiwanie w Google i oto jedna z wielu stron, gdzie użytkownicy nowych kompów zgłaszali problemy z instalacją/korzystaniem z Windows 11 24H2, jeśli w komputerze znajdował się dysk WD Black SN770.

 

https://www.reddit.com/r/ASUS/comments/1j0dgl9/the_driver_detected_a_controller_error_on/ 

No dobra, to wiemy co jest przyczyną ale jak temu zaradzić?

Windows sam w sobie nie zaproponował rozwiązania (no bo i czemu miałby, useless pos...), udałem się więc na stronę WD gdzie również nie znalazłem odpowiedzi. Jak nakazuje logika, rozwiązanie znajdowało się na stronie SanDisk'a (wiem, że teraz to ta sama firma i WD się zajmuje talerzami a SanDisk chipami, ale ludzie no... czy cukier musi znajdować się w puszce z napisem "Kawa"?)

Po pobraniu programu SanDisk Dashboard ze strony:

https://support-en.sandisk.com/app/products/downloads/softwaredownloads 

Mogłem w końcu zaktualizować firmware dysku WD Black SN770:

I pójść zająć się ważniejszymi sprawami. Niebieskie ekrany śmierci ustąpiły jak ręką odjął.

Przy okazji sprawdziłem, że płyta ASUS Z170i posiada złącze 14pin pod moduł TPM, i takowy kupiłem na Amazonie za 25 Euro. Dzisiaj przyjdzie to zamontuję i dam znać czy działa. 

 (Update: działa. Niech się Windows 11 cieszy...)

 

Tak to wygląda: 

 

Wnioski.

Wiem, że temat instalacji Win 11 na niewspieranym sprzęcie to zdarta płyta ale nigdy bym nie przypuszczał, że najwięcej problemów w instalacji systemu stworzy najnowszy, wspierany, popularny i szeroko używany element zestawu jakim w tym przypadku jest dysk WD. Przecież to jakiś absurd.

Drugim absurdem jest to, że de facto zmusza się dziesiątki (setki?) milionów użytkowników do wymiany sprzętu na nowy jeśli chcą dalej korzystać z poprawek bezpieczeństwa Windows. Wymiany sprzętu dla wielu z nich w pełni użytecznego i sprawnego, spełniającego ich wymagania. I nikomu z Wielkich Ekologów Naszego Świata (WENŚ) nawet powieka nie drgnie (no chyba, że w drodze do punktu zbiórki zużytej elektroniki będziesz popijać napój przez plastikową słomkę, to wtedy jest ZBRODNIA NA KLIMACIE). 

Nie oszukujmy się. Większość użytkowników po prostu wywali swoje niewspierane kompy i kupi cokolwiek (może być gorszej jakości i mniej wydajne) byle wspierało Windows 11. Nikt poza grupką... entuzjastów(?) nie będzie się bawił w obchodzenie wymagań sprzętowych, kupowanie modułów, sprawdzanie tabeli kompatybilności etc. etc.

I nie ma się co dziwić. To, że obejście w celu instalacji zadziała teraz, nie znaczy, że będzie działać po następnej dużej aktualizacji Windowsa. Ja też jestem takim luzaczkiem tylko dlatego, że mam jeszcze komputery które normalnie działają albo mogą działać z Windows 11, a przed instalacją Windows 11 zrobiłem pełen backup dziesiątki. Jednak póki co, jest dobrze. Desktop zostaje, woda szumi w oczekiwaniu na BF6 :). Wydaje mnie się, że mimo wszystko, warto zawalczyć.   

Grafika w nagłówku stworzona przy pomocy AI. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz