sobota, 13 grudnia 2025

RayNeo Air 3s Pro. Bardzo dobre alkogogle.

 

Czasami tak bywa, że w pewnych stanach świadomości coś wydaje się świetnym pomysłem. Można wtedy kupić wiele ciekawych rzeczy na Amazonie lub Allegro, np. profesjonalny łuk bez strzał albo wyjściowy garnitur z wielkim feniksem wyhaftowanym na plecach. Ja kupiłem RayNeo Air 3s Pro, czyli przenośny ekran w formie okularów. Mogło być gorzej. 

Na RayNeo Air 3s Pro (RNA3P) zwróciłem uwagę kiedy tylko pojawiły się w USA latem tego roku, za sprawą jakże nieprofesjonalnej recenzji 'The Greatest Technician That Ever Lived' na YouTubie. 


W Europie od kilku tygodni można je kupić w sensownej cenie (poniżej 300 Euro)  na platformie Amazon.

Te matowe, foliowe osłonki da się zdjąć. Ale po co?

RayNeo Air 3s Pro to „okulary” skrywające dwa OLEDowe ekraniki wyświetlające obraz w rozdzielczości 1920x1080 w odświeżaniu do 120Hz i głośniki zintegrowane w zausznikach. Obraz przekazywany jest za pośrednictwem złącza USB-C. Są to okulary 2D. Określenie "Augmented Reality" jakie można przy nich zobaczyć jest trochę na wyrost - poza wyświetlaniem obrazu z jednego źródła, nie posiadają żadnych dodatkowych opcji. Jeżeli masz laptopa/telefon/konsolę która potrafi przekazywać obraz przez interfejs USB-C, możesz do nich podłączyć RayNeo. Jeśli na wyjściu dysponujesz tylko HDMI lub DisplayPort, potrzebna będzie przejściówka (koszt HDMI->USB-C to ok 30. Euro). 

Interfejs HDMI->USB-C NIE JEST częścią zestawu.

Zanim przesyłka dotarła na miejsce, miałem wątpliwości czy sprzęt będzie tak użyteczny jak zapewniają YouTuberzy skupiający się głownie na parametrach technicznych i ogólnych  „zachwytach” - te możecie obejrzeć na YT. U mnie będą wrażenia z użytkowania.

Zestaw

Etui wielkości opakowania na zwykłe okulary przeciwsłoneczne, w środku okulary i kabelek USB-C. Poręczne, nie zwraca uwagi, można je wrzucić do plecaka razem z laptopem lub konsolą.

Wszystko mieści się w filcowym etui.

Ergonomia

Okulary są lekkie i przynajmniej u mnie, dobrze leżą na twarzy. Sama ramka w górnej części jest gruba, więc o ile z przodu wyglądamy jakbyśmy nosili zwykłe okulary przeciwsłoneczne, to z boku widać, że "coś się tam dzieje". Noski są miękkie i regulowane, tak samo jak zauszniki. W zestawie dostajemy jeszcze „binokle” na szkła korekcyjne.

Grube noski i zauszniki z regulacją. Nad noskami czujnik światła (ekraniki wygaszają się po zdjęciu okularów)

Pierwsze włączenie/wrażenie.

Najpierw podłączyłem sprzęt do SteamDecka. Zadziałał od razu. Przed oczami mamy wtedy ekran wypełniający całe pole widzenia. Producent chwali się przekątną 200 cali. Oczywiście to zależy gdzie siedzimy i do czego porównujemy ale rzeczywiście, obraz jest duży i wyraźny. Jestem zaskoczony jak dobra jest jakość wyświetlanych treści. Tekst jest wyraźny, a kolory żywe. 

W prawym zauszniku znajdziemy przyciski do regulacji jasności, w lewym regulację głośności i parametrów obrazu. Możemy przełączać częstotliwość odświeżania (60/120Hz), tryb obrazu (dostępna jest m.in ochrona oczu, tryb gry i podbicie jasności)

W widzeniu peryferyjnym mamy nadal swoje otoczenie poza krawędzią okularów, nie ma więc problemu aby napić się kawy lub zerknąć kto wchodzi do pokoju. Chciałem uchwycić aparatem jak to wygląda w praktyce ale zdjęcie nie odzwierciedla rzeczywistości.

W rzeczywistości wygląda to zdecydowanie lepiej.

SteamDeck

Jak już wspomniałem, sprzęt od Valve poszedł na pierwszy ogień. I powiem tak: takie okulary powinny być opracowane przez Valve już dawno temu i stanowić akcesorium do ich przenośnej konsoli. Możliwość bezproblemowego przełączenia z 8 calowego ekranu na, powiedzmy 100 calowy, wyprostowania szyi i zagłębienia się w rozgrywce bez innych osób zaglądających nam przez ramię to wielka zaleta. Ekran SD automatycznie się wyłącza po podłączeniu okularów więc jest szansa, że dodatkowo oszczędzamy baterię (okulary pobierają max 7.5W). SteamDeck wykrywa je jako ekran Full HD 120Hz.

Wiedźmin 3 na RayNeo. Uwierzcie na słowo.

Steam Deck i okulary wyglądają razem jak zestaw od jednego producenta. Menu wyświetlane jest w rozdzielczości 1920x1080 120Hz a gry w standardowej rozdzielczości SteamDecka czyli 1280x800. 
Jeżeli zastanawiasz się czy zmienić swojego Decka z modelu LCD na OLED rozważ czy nie lepszym rozwiązaniem będzie dokupienie RayNeo do modelu LCD.   

Telefon

Wszystko zadziałało „od strzała” na Samsungu s10e. Jedyne co mnie zdziwiło, to, że ekran telefonu nie wyłącza się kiedy podłączamy okulary. Musimy więc trzymać telefon w trybie poziomym żeby mieć YT "fullscreen" na okularach. Sprawdziłem, zobaczyłem, odłączyłem.

XBOX Series X

Tutaj było trochę trudniej bo konieczny okazał się zakup przejściówki HDMI->USB-C i dłuższego kabla (no chyba, że twój XBOX stoi na biurku). Kupiłem kabel 3m i tutaj problemem jest sama masa kabla który wisi na końcu jednego (prawego) nausznika. 

Interfejs HDMI 4K 60Hz => USB-C. Z XBOXem i PC dział bez problemu.

Po odrobinie ekwilibrystyki udało się zniwelować masę kabla ale nacisk na ucho pozostał wyraźny. Kabel z zestawu jest krótszy i cieńszy a jego masa nie stanowi problemu.
Konsola automatycznie wykryła rozdzielczość Full HD i dostosowała parametry obrazu. 

PC

Po podłączeniu do PC mogłem bez problemu przeglądać zawartość stron i dokumentów. Spotkałem się w sieci z opiniami, że rogi ekranu mają słabą ostrość - nie zauważyłem tej niedogodności ale za to widoczność dolnych rogów ekranu była dla mnie ograniczona (na granicy wzroku). Może to być kwestia anatomiczna ułożenia okularów na twarzy. Zauważyłem też, że o ile do gier wysoka ostrość nie jest potrzebna, to jednak tekst wymaga idealnego dopasowania parametrów wzroku - stąd mogą się przydać szkła dołączone do zestawu i wizyta u optyka.
Okulary widoczne są w systemie jako kolejny monitor Full HD.

Dźwięk

Okulary mają mikro-głośniczki w zausznikach, a dźwięk z nich emitowany jest wyraźny i dobrej jakości. Dość powiedzieć, że dopiero teraz zauważyłem stereofoniczne efekty w menu głównym XBOX (zależnie w którą stronę przewijamy kafle, podąża za nimi dźwięk) a na co dzień korzystam przecież ze słuchawek.

To dobre głośniki są.

Oczywiście przekłada się to na świadomość tego co dzieje się wokół nas w trakcie rozgrywki. Małe głośniczki potrafią być wystarczająco ciche aby nie przeszkadzać domownikom, jednocześnie my nie musimy ściskać sobie głowy słuchawkami nausznymi lub wciskać „pchełek”. Oczywiście pod warunkiem że w około panuje względna cisza. 

Okulary i zdrowie oczu

W zestawie. 

Okulary. Na co dzień do komputera i TV noszę okulary, a do RayNeo nie potrzebuję, co dla mnie jest kolejnym plusem. Nie jestem ekspertem ale mogę potwierdzić, że po ok. godzinnej sesji grania nie doświadczyłem zmęczenia oczu, zawrotów głowy czy innych anomalii. Wydaje mi się, że jest to spowodowane tym, że nie patrzymy bezpośrednio w ekraniki OLED, tylko w ich odbicie – nie mamy więc do czynienia bezpośrednio ze źródłem światła, tylko z jego odbiciem (coś jak projektor i ekran).

Podsumowanie.

Jeżeli masz dobry telewizor, gry będą wyglądać lepiej w 4K na telewizorze niż w FHD na okularach RayNeo. Z drugiej strony, dzięki użyciu okularów, rodzina odzyskuje telewizor a my możemy skupić się na rozgrywce. Na przykład Cyberpunka 2077 wolę na telewizorze. Ale w Battlfielda 6 gram tylko na okularach. 120Hz i dodatkowe ustawienia obrazu „dla graczy” pozwalają w 100% skupić się na rozgrywce. Gra się po prostu rewelacyjnie - poziom skupienia uwagi jest nieporównywalny z monitorem lub telewizorem (Co widać po wynikach poszczególnych rozgrywek). Zastosowana rozdzielczość Full HD "per oko" wydaje się wystarczająca, dzięki temu zyskujemy też tryb 120Hz (transfer przez USB-C ma swoje ograniczenia: długość kabla VS rozdzielczość VS odświeżanie).

Jak możecie się domyśleć, kac pozakupowy szybko minął. RayNeo Air 3s Pro łączą dobry projekt, parametry techniczne i ogólną użyteczność. Do mnie przemawiają jako akcesorium do SteamDecka i przede wszystkim Xboxa jeśli chcę skupić się na grze i zachować nieco prywatności. Jedyne ryzyko jest takie, że ktoś zrobi nam zdjęcie kiedy siedzimy uśmiechnięci z padem przed wyłączonym telewizorem. Ten sprzęt dostarcza dokładnie to co obiecuje, a w dzisiejszych czasach to już coś.           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz